Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Kiedy weny brak..

Długo już nie pisałam i naprawdę chciałabym wysmyczyć jakiś konkretny post, ale z końcem roku szkolnego wena mnie opuściła.
Czekam z utęsknieniem na wakacje, jak to każdy nauczyciel w czerwcu, odliczając każdą niemal godzinę :) No ale na szczęście to już za momencik.

W naszych działaniach żadnego przełomu na razie nie ma, w dalszym ciągu biorę leki no i w sumie tak jak lekarka powiedziała, tak tez się nastawiłam- ten cykl raczej spisujemy na straty i działamy w kolejnym. Podziałało to na nas bardzo dobrze, bo jakiś taki luz w tym miesiącu w sprawach łóżkowych. Reżim niepłodnościowców w życiu seksualnym nie sprzyja w spontaniczności, nie ukrywajmy. A tu taki luźny miesiąc nieco nam pomógł :)

Mimo, że cykl na straty spisany to w dalszym ciągu biorę leki. Miałam antybiotyk jeden, który już na szczęście skończyłam, bo fatalnie się po nim czułam. Do tego doszła luteina jeszcze. A od nowego cyklu clostillbegyt.

Kolejna wizyta 11 lipca.

Dziwne metody walki z niepłodnością

Obraz
W poprzednim poście napisałam dlaczego jeszcze nie zdecydowaliśmy się na in vitro, a tymczasem mam w zanadrzu jeszcze jeden post a mianowicie- najbardziej absurdalne rzeczy na jakie się zdecydowaliśmy. Jak sobie przypomnę np. ten post to aż mnie śmiech bierze :)


Chyba trochę za bardzo wzięliśmy sobie do serca słowa Einsteina :)

Niepłodność jest taką przebiegłą szkaradą, że cały czas wydaje Ci się, że w końcu się uda. Na początku oczywiście bardziej w to wierzysz i w każdym miesiącu masz wrażenie, że to już, że tym razem na pewno.

W międzyczasie między badaniami, zabiegami itp. szukasz. Czytasz Internety, jakieś fora(błąd), blogi, rozmawiasz (lub nie) z innymi niepłodnymi, nowo poznanymi osobami. No i natrafiasz na kwiatki.

No i teraz w zależności od tego w jakim stadium choroby jesteś albo się w to wkręcasz, albo odpuszczasz.

W przypadku bioenergoterapeutki (nadal jestem w szoku, że dałam się na to namówić :) ) był to okres kiedy potrzebowałam czegoś nowego, czegoś co mi da jakąś nową…

Dlaczego jeszcze nie zdecydowaliśmy się na In vitro.

Obraz
Mogłabym w sumie wszystko zawrzeć w jednym zdaniu- bo nie mamy tyle wolnej gotówki.

To jest główny powód, najgłówniejszy, choć pewnie jak będzie trzeba to i kasa się znajdzie.

Ale dla mnie to jest kilkuwarstwowa sytuacja.

Poza kwestiami finansowymi dochodzą moje rozkminy. Do czasu kiedy trafiliśmy do dr Laury Grześkowiak w Poznaniu- naprotechnolog, cały czas miałam wrażenie że coś omijamy.

Do tej pory mieliśmy 4 inseminacje, do których miałam zrobione podstawowe badania. No może trochę więcej niż podstawowe, bo doszła jeszcze laparoskopia, która jak się później okazało pokazała, że w zasadzie wszystko jest w porządku. Moje wszystkie badania wychodziły wzorowo. Cytologia gr I, owulacja w każdym prawdopodobnie cyklu (miałam sprawdzaną w trzech z rzędu, a później za każdym razem kiedy badano mnie to była) w 13-14 dniu, pęcherzyki ładne- wzrastały do 23-25 mm, endometrium 8-9. Hormony niemal idealne, tarczyca idealna, wszystkie wyniki najczęściej w środkowym zakresie.

No więc czemu nie i…