Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2016

1...2...3....4...5....6...7...8...9...10. Nie działa.

Obraz
Wydawało mi się, że już całkiem nieźle sobie z tym radzę. Wydawało mi się, że idzie mi coraz lepiej.

Miałam rację. Wydawało mi się.
Czekanie.
Na okres.

Dobija mnie.
Ale to czerwiec. Ja jestem nauczycielką. Kojarzycie ten obrazek:

Oto cała ja :)  Także mam coś na usprawiedliwienie braku cierpliwości. Wyczerpała mi się już zupełnie przez dzieciaki jakiś tydzień temu.. Pocieszające, że czeka mnie prawie 2 miesiące wolnego, na przypomnienie sobie, że ja naprawdę kocham swoją pracę.
Stay tuned.

Inseminacja vol. 3 i miejmy nadzieję ostatni.

No to rano zjawiłam się na oddziale. Szybka ocena owulacji- piękny dorodny (niestety tylko jeden) pęcherzyk i endometrium 11. Bardzo łądny wynik. Mąż też dobre wyniki, inseminacja zrobiona.

Ale było nas ok. 15. Piętnaście kobiet, czekających w kolejce po nadzieję. Piętnaście kobiet jednego dnia w jednym szpitalu.

To bardzo dużo.
Za dużo :(

Anyway- Trzymajcie kciuki!

Czy przyleci do nas w końcu bocian?

Więc IUI mamy w czwartek. Na całe szczęście, bo ja już jakieś czarne wizje miałam. Że albo będę przestymulowana nowym lekiem, albo wypadnie w piątek, a w piątek byłoby niemożliwe żeby zrobić zabieg, bo mój mąż ma obronę pracy dyplomowej.

Ale jest w czwartek! Udało się :) Może idealnie nie jest, bo tylko jeden pęcherzyk powstał, ale pani doktor powiedziała, że jest dorodny, endometrium dziś miałam 9, więc i tak najlepiej jak do tej pory w podejściach do inseminacji. Więc insemka w czwartek :)

Ale....

..... cały czas jestem mocno skonfudowana tym, jak różne jest podejście do pacjenta, kiedy mówią pieniądze. Wiem, że to pewnie nie wina tej lekarki, że mają ograniczenia ze strony NFZ, że im się nie opłaca, bla bla bla.

Ale jednak.

Prywatnie nagle nie musze czekać 2-3 miesiące na termin.
Prywatnie nagle Ovitrelle mam podać sobie dzień wcześniej, a nie w trakcie zabiegu (patrz tu i tu).
Prywatnie nagle inseminacja będzie na bardziej rozwiniętych pęcherzykach.
Nagle inne leki do stymulacji.

Wizyta u lekarza

W środę byliśmy u bioenergoterapeutki, a w czwartek wizyta u lekarza. Zastanawiam się dlaczego tak jest, że jak chodzisz na NFZ to jesteś traktowany najcześciej "po łepkach", a gdy idzie się prywatnie do gabinetu zaczyna się zupełnie inna rozmowa. Jakie to jest nie fair..

W każdym razie- pojechałam, bo pani chciała mnie zobaczyć tak do 10 dnia cyklu. Pojechałam w 6 dniu. Do tej pory do stymulacji przepisywała mi clostilbegyt. Tym razem jednak było inaczej. Tym razem powiedziała, że clo sobie odpuścimy i że tym razem prepisze mi zastrzyki Fonistil. Kazała mi sobie je podać w dzień wizyty, a kolejny w 8 dniu cyklu (co było dla mnie straszne, mąż mi podał). Źle się czułam po tej drugiej dawce. Głowa mi pekała i strasznie mnie mdliło, cały dzeń.

We wtorek mam jechać na ocenę, zobaczymy jak jajeczka się rozwinęły. Mam nadzieję, że przez tę zmianę nie dojdzie u mnie do przestymulowania. Ja z owulacją nie mam żadnego problemu, kwestia tu tylko taka, żeby były ze 2 jajeczka, by zwię…

Odwrócenie biegunowości

W minioną środę pojechaliśmy do bioenergoterapeutki. Muszę Ci powiedzieć, że miałam mieszane uczucia i sporo niepewności w sobie przed wizytą, a po wizycie chyba byłam jeszcze bardziej zmieszana.

Od początku.

Przywitała nas bardzo serdecznie kobietka koło 50, zadbana, z niesamowitą energią i uśmiechniętymi oczami. Zaprosiła nas do swojego mieszkania, nie było to w żadnych gabinecie, tylko u niej w salonie. Poprosiła, żebyśmy byli na "ty". No i zaczęła. Wszystko odbywało się za pomocą wahadełek. Pani miała ich chyba z pięćdziesiąt. Ciężko mi opowiedzieć co dokładnie z nimi robiła, ale na początku określiła moją energię, która okazała się bardzo dobra (mój K. miał sporo niższą), "sprawdziła" całe moje ciało, określała, które obszary są zblokowane i wahadełkami je niby odblokowywała. Uwierz mi, że momentami naprawdę powstrzymywałam się, żeby się nie roześmiać. Trwało to około pół godziny, a pozniej poprosiła, żebym wstała i zmieniła mi biegunowość. Wcześniej pokazała …

Excuses

Słuchaj, przepraszam. Obiecałam wpis o bioenergoterapeutce zaraz po powrocie, ale mam taki zapierdziel w pracy i na uczelni, tonę w papierach.. Jutro opiszę dokładnie wizytę u lekarza i u pani szamanki. Powiem Wam tylko tyle- u szamanki było mega śmiesznie :)

Nowy tydzień

Jutro niedziela. Zamierzam wylegiwać się na leżaczku w ogrodzie i relaksować się. Przed nami intensywny tydzień. W środę jedziemy do szamanki. Sama jestem ciekawa, co to za cuda bedzie odprawiać :)
W czwartek natomiast jedziemy do lekarza, prywatnie. Dostanę zastrzyki tym razem, zamiast tradycyjni- clostilbegytu. A to ciekawe. 
W kolejnym tygodniu będzie inseminacja kolejna. 
A w pracy mam zapierdziel, na podyplomówce też...

Z takich sytuacji oderwanych od problemu niepłodności, mam jedną dobrą historię :)

Opowiem Ci.

Robię podyplomówkę, w Poznaniu. Ostatnio 13 maja jechałam i samochód mi stanał na drodze, musiałam wracać na lawecie. W piątek znowu musiałam jechać a tu bęc. Auto znowu staneło. Dzień świstaka, myślę sobie. Kolejna podróż do Poznania zakończona na lawecie 
Ale jak to najczęściej w moim przypadku bywa- nie obyło się bez przypału. Bo gdzie mi musiało auto nawalić? W lesie, gdzie stoją panie lekkich obyczajów. No i traf chciał, że akurat najbliższy zjazd, do którego sie dokulałam…