Posty

Szybki update

Odnoszę wrażenie, że coraz mniej Was tu zagląda, a już na pewno komentuje :( Wiem, ze to wina tego, że zaniedbałam ostatnio bloga i już tyle razy się zabierałąm za wpis, ale ostatcznie brakowało czasu albo weny.
Co u nas? U nas właśnie Jagoda kończy 9 miesiąc. Szok i niedowierzanie jak ten czas zaczął teraz pędzić. Pamiętam jak dłużyły mi się pierwsze 2-3 miesiące. Baby bles, kolki, brak interakcji i każdy dzień jak dzień świstaka- mleko, pieluchy, karmienie, spanie i tak w kółko. A teraz? Teraz czas leci jak szalony, a Jagoda z każdym dniem przynosi nam coraz więcej radości.
Na szczęście trafił nam się pogodny egzemplarz. Ja staram się jej poświęcać jak najwięcej uwagi, choć postawiłam sobie za cel, aby dawać jej swobodę w poznawaniu świata. Kolejny wpis szykuję o typach rodzicielstwa, więc zobaczycie, czy któryś z nich do Was pasuje. Ale napiszę Wam tylko, że jest jeden typ- rodzic helikopter, którego za nic w świecie nie chciałabym uskuteczniać. Także Jagoda swobodnie poznaje świat…

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie i pewnie Was nie interesują

Aga z Drogi Nie Na Skróty nominowała mnie do przedstawienia 10 faktów o mnie. Długo zastanawiałam się, co takiego mogę Wam przedstawić o sobie no i coś tam się zebrało.

1. Nie lubię czerwonych potraw. Są wyjątki- spaghetti, pomidorówka, pesto. Ale generalnie potrawy, które są czerwone wybrałabym jako ostatnie z menu :)

2. W swoim życiu mieszkałam w 6 miastach.

3. Nie znoszę przejeżdżać pod mostem, jak jedzie na nim pociąg. Jeśli zachodzi taka sytuacja i jest taka możliwość to zatrzymuję samochód i czekam aż pociąg przejedzie. Mój mąż za to, znając moją fobię- kiedy kieruje to przyspiesza w tym momencie, żeby zdążyć :) Szuja jedna.

4. Kiedyś trenowałam różne dyscypliny sportu. Bardzo dużo osiągnęłam grając w korfball, choć podejrzewam, że 99, jak nie 100 % z Was pojęcia nie ma o istnieniu takiej dyscypliny sportu :) No i skakałam wzwyż, mój rekord to 165 cm :)

5. Bardzo lubię występować publicznie. Na scenie nie czuję żadnej tremy, niestety nie mam wielu szans by to wykorzystywać, dlat…

Czekając na wiosnę

Obraz
Dziś Jagoda skończyła 8my miesiąc :) Choroba chyba zażegnana. Od zeszłego tygodnia Jagódka pięknie raczkuje do przodu. Do tej pory szło jej nieźle, ale tylko do tyłu :)















Pierwsza poważna choroba

Sezon chorobowy w pełni. Wokół gdzie się nie słyszy, wszyscy chorzy. Przychodnie pełne. I nas niestety nie ominęło i to w najgorszej postaci. Zaczęło się niewinnie, od pokasływania. W nocy pojawiła się gorączka i katar lecący ciurkiem. Wizyta u lekarza i bez dwóch zdań antybiotyk. Na szczęście oskrzela czyste. Ale mija jeden, drugi, trzeci dzień, bez poprawy, a temperatura nadal, w nocy nawet 39 st. W środę, 3 dnia postanowiłam pójść kolejny raz do lekarza, bo ta temperatura nie dawała mi spokoju. Po antybiotyku nie powinna już być taka wysoka, a już na pewno nie trzeciego dnia. Pani doktor mocno się zdziwiła, gdy nas znowu zobaczyła. Na szczęście wzięła na poważnie moje podejrzenia i już na początku powiedziała, że faktycznie już na pierwszy rzut oka Jagoda jej nie nie podoba, a już ta temperatura mocno niepokojąca. Osłuchała ją i okazało się, że pojawiły się zmiany osłuchowe. Nie powiedziała konkretnie gdzie i co to znaczy a ja w tym stresie nie dopytałam.
Decyzja- zmiana antybiotyk…

Wizyta w szpitalu

W piątek zgłosiłam się do szpitala na ten zabieg łyżeczkowania. Na izbie przyjęć mnie przyjęli, założyli wenflon (ała) i zaprosili do sali w oczekiwaniu na badanie. Zawsze mnie bawi strój szpitalny- koszula, szlafrok, skarpetki i klapki, bo ja nigdy, ale to nigdy tak nie chodzę ubrana :)

Na badaniu ordynator zapytał mnie o wskazanie, więc powiedziałam, że doktor wpisał resztki po porodzie, choć to nie wiadomo co jest. Więc na wstępie dostałam już odpowiedź, że jakie resztki po siedmiu miesiącach i że macica zdążyła się już dawno oczyścić. Zresztą przy tym zazwyczaj są plamienia i bóle, a ja ani jednego ani drugiego nie mam. Więc zabieg jest bezpodstawny. Ale zlecono mi jeszcze USG (bo ordynator swoją diagnozę wydał po badaniu palpacyjnym).

Na USG pani doktor, bardzo uprzejma i rzeczowa, wyjaśniła mi, że widzi o co doktorowi chodziło i że to prawdopodobnie nie są resztki po porodzie, to wygląda na jakieś zwapnienie. I że jeśli się upieram i doktor naciskał, żeby zabieg zrobić, to oni m…

Spokój

Wiecie co? Zdaję sobie sprawę, że przede mną jeszcze wiele, wiele wyzwań, trudnych chwil i decyzji. Ale muszę Wam napisać, że czuję spokój. Jak przypomnę sobie początki rodzicielstwa.. Myślę, że część tego co się działo w pierwszym miesiącu życia Jagody wyparłam. Jak wrócę myślami do tego czasu... Mam obraz siebie jako histeryczki przerażonej nową sytuacją.
Na pewno przytłoczyła mnie totalna zmiana życia, której nie jesteś sobie w stanie wyobrazić przed narodzinami/adopcją dziecka. Czasem, gdy jeszcze nie mieliśmy Jagody, kiedy ktoś mi opowiadał jaka to zmiana, myślałam, że ale wyolbrzymiają. Jaka tam zmiana, po prostu nowy członek rodziny i już. Matko, jaka ja byłam naiwna :)
Kiedy pojawiła się Jagoda czułam jakiś wewnętrzny żal, że nikt mnie nie uprzedził, że początek będzie aż tak ciężki, przede wszystkim ze względu na szalejące hormony. A może uprzedzał, a do mnie to nie docierało?
Karmienie piersią.. No to było coś, w czym totalnie się nie odnalazłam. Ostatnio rozmawiałam z moją …

Styczeń.

Styczeń to nie jest dobry miesiąc do zaczynania roku. Tak zawsze mówiłam i wielokrotnie się to sprawdzało.

Na szczęście u Jagódki wszystko w porządku, poza drobnym przeziębieniem młoda ma się świetnie.

W zasadzie u mnie też mogło być gorzej.

Od początku. Jakoś na koniec grudnia zauważyłam u siebie na piersi, konkretniej na brodawce pewną zmianę, ale zbagatelizowałam to. Jednak w styczniu zaczęłam się temu baczniej przyglądać i wzbudziło we mnie to niepokój. Zdecydowanie nie polecam w takich przypadkach dr. Google bo w większości przypadków mówi, że to rak. Chciałam w lutym lub marcu zrobić sobie cytologię, no ale zdecydowałam się przyspieszyć wizyte u mojego gina, który robi także usg piersi. Niestety, termin dostałąm na koniec lutego, takim obleganym lekarzem jest mój ginekolog. Poprosiłam panią w rejestracji, żeby zapisała mój numer i jak tylko się coś zwolni, jestem chętna. Na szczęście dla mnie jakaś pacjentka zrezygnowała, więc wskoczyłam w jej miejsce.

Usg piersi na szczęście wy…