Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2017

Styczeń pod znakiem.. no właśnie- czego?

Styczeń już prawie za pasem, a u mnie na blogu cisza. Nie wiem skąd, ale przypałętała się chandra. tzn mniej więcej wiem skąd i gdzie się skryła przez grudzień, ale wróciła w styczniu ze zdwojoną siłą.
Ale mniejsza z tym, pomału się z nią już żegnam, a ostatecznie zamierzam się z nią rozprawić za 1,5 tygodnia. Dlaczego akurat wtedy? Bo wtedy wybieram się na babski wypad do Rzymu. Tak, do Rzymu, a co :) Jak szaleć to bez kasku :)
Z nowości niepłodnościowych- moja terapia biorezonansem jak na razie okazuje się dobrym wyborem. Byłam przekonana, że nie mam chlamydii, bo miałam robiony wymaz (który okazuje się nie tak solidnym badaniem, jakby wskazywała na to jego cena). Z takim przekonaniem przechodziłam przez wszystkie inseminacje, które jak się okazało raczej nie miały szansy się powieść, bo borezonans wykazaał, że tę chlamydię jednak mam. Jako, że to medycyna niekonwencjonalna, a ja podchodziłam do tego z przymrużeniem oka, postanowiłam sobie zrobić badanie z krwi. No i się zdziwiłam, …

Małe podsumowanie

Obraz
NO i mamy 2017 rok. Po głowie chodzi mi próba podsumowania minionego roku, ale jedyne co mi przychodzi to nic, jak okreslić rok 2016 jako rokiem bardzo przeciętnym. Nie wydarzyło się w nim nic szczególnego. Nie był zły- pomijając śmierć mojej kochanej babci, ale szałowy też nie był. Wakacje były przeciętne, w pracy przeciętnie, w kontaktach towarzyskich ok, ale raczej przeciętnie, ciąży brak- to akurat nieprzeciętnie słabo. Nic, co by sprawiło, że ten rok był wyjątkowy. Jeśli chodzi typowo o niepłodność.. To był rok zawodów, ale też rok, w którym miałam wrażenie, że mimo wszystko posuwamy się do przodu. Przeczytałam wiele blogów, dzięki którym poznałam fajne i pomocne osoby, wiem jakie mam dalsze plany.

Nie mam żadnych postanowień na nowy rok, nigdy ich nie robiłam. Ale moim pierwszym zakupem w nowym roku była książka. Zeszły rok było rokiem nietrafionych pozycji książkowych. Gdy już zaczynam jakąś książkę, to nawet jeśłi jest kiepska, wolę ją skończyć. Nie lubię odkładać nieprzeczyta…