Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2016

Alternatywne metody walki z niepłodnością

Kiedy spotkałam się ostatnio z moją bliską koleżanką, nic nie wróżyło tego, co wydarzy się kilkanaśie dni później.

Jak wiele z kobiet szukających odpowiedzi na pytanie- co jeszcze mogę zrobić w walce z niepłodnością?- wertowałam Internet w te i wewte. Zainteresował mnie temat medycyny alternatywnej, a w szczególności chińskiej. Zaczęłam się rozglądać za miejscem, w których mogłabym skorzystać z akupunktury. 
Wiedziałam, że moja koleżanka R. jest zajarana też tymi tematami, ale spotkałyśmy się w zupełnie innym celu. I tak, od słowa do słowa, okazało się, że wybrała się na studia podyplomowe związane właśnie z jakimiś czakrami itp, itd. Rozmawiałyśmy też między innymi o naszych (moich i K.) staraniach. No i rozstałyśmy się.
Tydzień później dzwoni do mnie R. i mówi: "Słuchaj, mam koleżankę na studiach. Od słowa do słowa zgadałyśmy się, że jej mama jest bioenergoterapeutką i przyjeżdżają do niej ludzie borykającą się z niepłodnością. Przesłać Ci do niej numer?". Chwilę się zasta…

Wizyta u pani doktor

Dziś wieczorem byłam na wizycie u pani doktor, która "leczy" nas w poradni niepłodności. Wizyta była w prywatnym gabinecie, więc i rozmowa nieco inna. Choć nie mogę powiedzieć- lekarka jest miła i naprawdę niezwykle rzeczowa, niezależnie gdzie przyjmuje, więc zastrzeżeń nie mam. To sprawia, że nadal jak na razie przy niej trwam, bo wzbudza moje zaufanie.
Ale do rzeczy. Jechałam tam z nadzieją, że przyspieszymy procedury związane z inseminacją i nie będę musiała czekać do połowy lipca. No i się udało :) Jak tylko się zacznie najbliższy cykl mam się odezwać, ona przepisze leki i będziemy działać. Można? Można. Oczywiście kosztowało mnie to 200 zł, no ale kupiłam sobie trochę czasu przez to.
Rozmawiałyśmy też o różnych opcjach no i ustaliłyśmy też, że jeśli do sierpnia nam się po tych dwóch albo może i trzech inseminacjach nie uda, to w sierpniu zrobimy laparoskopię..... której cholernie nie chciałabym mieć, bo strasznie się boję takich akcji. Wiem, śmiesznie to brzmi w literka…

Służba zdrowia. W skrócie:żart.

Realia polskiej służby zdrowia są jakie są. Komentować ani rozwijać mocno nie będę.
My leczymy się w Poradni Niepłodności, która działa na NFZ. Część naszej historii opisałam w tym poście, jednak dziś chciałam się skupić na samej poradni i szpitalu oraz na terminach.

Do Poradni trafiliśmy w sierpniu. Zapisywałam się w MARCU!!! W marcu. Czekaliśmy pół roku w tzw kolejce. Gdy już trafiliśmy, trafiliśmy do bardzo sympatycznej i rzeczowej pani doktor. Konkretnie uzgodniłyśmy co jeszcze musimy zrobić. Miałam do zrobienia test na Chlamydię. Kolejna wizyta była w pażdzierniku, z wynikami. Niestety, moja wizyta zbiegła się w czasie "dobrej zmiany" i z końcem października wszystkie procedury związane z leczeniem niepłodności stanęły ( a miałam się umawiać na inseminację. Mam dzwonić na początku grudnia, może się wszystko uspokoi. Dzwonię w grudniu. Konkretniej- 1 grudnia. Termin? Styczeń. Na szczęście wszystko sprzyja i w styczniu od razu inseminacja. Zapobiegawczo tydzień po insemin…

Inseminacja vol. 2

Jak się pewnie domyślasz, cisza oznacza, że inseminacja kolejny raz się nie powiodła. Jakoś to czułam, nie robiłam sobie nadziei. Choć cycki bolały chwilę przed okresem niemilosiernie to tym razem już nie szukałam i nie wmawiałam sobie kolejnych oznak ciąży. 
Chyba oswoiłam już tę myśl, że ciąży nie ma. I nie będzie. 
Przynajmniej na razie.
Pewnie kiedyś będzie.
Kiedyś.
Tak myślę.
Zobaczymy.