Trochę czasu minęło, odkąd napisałam ostatni post..

Nie chce mi się wierzyć, że ostatni raz coś tu napisałam w maju.. To pół roku temu!

Wracam do pracy przy komputerze, więc pewnie wrócę i do pisania bloga, bo jestem mistrzem w wymyślaniu wszystkiego innego, byle odwlec jakieś przykre obowiązki. W końcu co masz zrobić teraz, zawsze możesz zrobić później :) Kto mi zabroni :)

Na szybko Wam tylko powiem, że wróciłam do pracy. Początkowo mnie przerażało, jak poradzę sobie z połączeniem obowiązków zawodowych z obowiązkami domowymi, ale okazało się że strach ma wielkie oczy i wszystko poszło gładko. Najmniej się obawiałam o to, że Jagódka zostanie w domu i będę się martwić czy u niej wszystko ok. Mamy ten luksus, że ani moja mama, ani teściowa już nie pracują i obie zdeklarowały chęć opieki nad Jagodą, więc babcie się dzielą (moja mama pierwsze trzy dni w tygodniu, teściowa ma czwartek i piątek) a ja mam spokojną głowę. Choroby nas omijają na szczęście, ale gdyby jakaś się trafiła, to wiem, że babcie dadzą radę.

Przyznam szczerze, że nie pisałam również między innymi dlatego, że różnie to u nas bywało. Nie chodzi mi o Jagodę, ale o mnie i o męża. Przyszedł kryzys, faktycznie dziecko dużo zmienia. Niby nie, a jednak. Nasza relacja przeszła burzę, ale chyba każde z nas to sobie poukładało i jakoś ciągniemy ten wózek dalej w jednym kierunku :) Nie, że się coś dramatycznego wydarzyło, żebyście nie myśleli. Po prostu przestaliśmy rozmawiać, komunikować się. A to był błąd.

Stay tuned. Chyba wracam!

I.

Komentarze

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, gdy zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.