Posty

Sio, kolko!

Obraz
Kolka niemowlęca to niedojrzałość układu pokarmowego dziecka, objawiająca się najczęściej bólem brzuszka, głośnym płaczem, wchodzącym niemal w krzyk i prężeniem się. Takie napady powtarzają się zwykle codziennie i potrafią trwać nawet po kilka godzin. Kolka występuje u noworodków i przeważnie ustaje po trzecim miesiącu życia dziecka.
Jagodę kolka dopadła już w drugim tygodniu życia, w zasadzie z dnia na dzień. Ten kto to przeżył, ten wie, jak ciężkie to nie tylko dla dziecka, ale także dla rodzica. Patrzeć na dziecko, które jest niemal purpurowe na twarzy od krzyku i nie móc mu pomóc. U nas kolka pojawiała się zwykle koło godziny 19 i początkowo można było wręcz nastawiać według niej zegarek- kiedy Jagoda zaczynała się drzeć wiedzieliśmy, że właśnie minęła siódma.
Imaliśmy się różnych sposobów. Przeczesałam Internet wzdłuż i wszerz. Zasięgałam opinii lekarza. Teraz już wiem, że kolkę trzeba po prostu oswoić i do niej przywyknąć i przeczekać. 
Czego my próbowaliśmy i co uważam za przyd…

Mogę. Ale po co?

Obraz
Mogę się wkurzać na to, że kolejny raz obiecałam sobie, że kiedy Jagoda będzie miała drzemkę, położę się i odpocznę, a znowu jadę na mopie, albo wymyślam inną czynność niecierpiącą- moim zdaniem- zwłoki.

Mogę się wkurzać, kiedy trzy razy prosiłam męża o wyniesienie śmieci, a on rano zapomniał wziąć worka wychodząc do pracy.

Mogę się wkurzać, że zamiast położyć się spać wcześniej, to znowu oglądałam Ameryka Express, choć nic to nie wnosi do mojego życia.

Mogę się wkurzać, że trzy książki czekają na przeczytanie, a ja zamiast usiąść i czytać, kiedy dziecko śpi, to- patrz wyżej- latam z mopem.

Mogę być zła, bo kolejny raz jakaś ciotka zapytała mnie, czemu moja córka nie ma na głowie czapeczki..

Mogę być zła albo wkurzona, ale gdy pojawia się on- przypominam sobie, ze wygrałam los na loterii i wszystko inne to drobnostki, którymi nie ma co się przejmować. Pojawił się już jakiś czas temu. Świadomy, skierowany do mnie. Najpiękniejszy. Najszczerszy. Najdelikatniejszy. Najbardziej niewinny i …

Za naszych czasów..

Kiedy żyła moja babcia, często opowiadała mi jak to było za jej czasów. Rodzice również często opowiadali mi, jak żyło się w komunie, a później w szalonych latch dziewięćdziesiątych. Ja urodziłam się w tamtych czasach, więc pamiętam lalki Barbie z Pewexu, dresy kreszowe i plakaty Backstreet Boys i Spice Girls na ścianach. Często zastanawiam się, jak to było żyć w tamtych czasach, czasach gdy...

Za czasów naszych rodziców nikt nie zastanawiał się, jaki poród jest najlepszy. Wszystkie kobiety rodził naturalnie, nie było USG, które mówiło o ułożeniu płodu, wadze czy innych wskazaniach do cięcia cesarskiego. Znam taki ewenement- moje koleżanki bliźniaczki urodziły się jedna naturalnie, a druga przez cesarskie cięcie. Nie było cesarek na życzenie, nie było matek, które twierdziły, że tylko poród naturalny uszlachetnia.

Za czasów naszych rodziców nikt nie wspominał jak ważne jest karmienie piersią. Piersią karmiły wszystkie, bo... tak było taniej. Jeśli któraś kobieta z jakichś przyczyn nie…

Co nowego u nas?

Ależ to lato nas w tym roku rozpieszcza! Ciepełko (momentami może z lekką przesadą), słońce.. Czegóż można więcej chcieć? Niczego. Wobec tego mam nadzieję, że wybaczycie mi tę krótką nieobecność, ale teraz już do Was wracam. Pewnie część z Was pomyślało, że nie odzywam się, bo Jagoda jest tak mocno absorbująca, ale prawda jest taka, że całymi dniami spacerowałyśmy, a wieczorem nie miałam już weny na napisanie czegoś. Choć pomysłów na posty mam wiele, mam nadzieję, że teraz uda mi się to nadrobić.

Co u nas? U nas wreszcie się unormowało :) Dotarłyśmy się z córeczką, wypracowałyśmy sobie rytm dnia, a i Jagoda rozwinęła się i już jest zupełnie innym dzieckiem niż na początku.
Za nami już pierwsze świadome uśmiechy. Jakie to cudowne uczucie, kiedy dziecko budzi się i gdy Cię widzi wita uśmiechem :) Jagódka zaczęła również gurzyć, więc teraz w domu rozbrzmiewa "gadanie" naszej córeczki. Matko, jakie to piękne uczucie, kiedy idę o domu a z sypialni słychać "rozmowy" taty…

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi.

Natura stworzyła ten świat tak, że to kobieta przez 40 tygodni nosi dziecko pod sercem, a później w mniejszych lub większych bólach wydaje je na świat. Fakt, że spędza z nim później czas w szpitalu najczęściej sama większość czasu (choć są już takie możliwości, zwykle w prywatnych klinikach, lub po wykupieniu prywatnej sali, że ojciec może być 24h na dobę z rodziną) i przyjęte normy społeczne sprawiają, że to ona jest głównie odpowiedzialna za opiekę nad nim. I owszem, ojcowie zwykle się starają, uczestniczą w opiece i pielęgnacji malucha, ale gdy dzieje się coś- np dziecko płacze, to wszystkie oczy skierowane są na mamę, która ma zagasić pożar sytuacji. I tak- to wynika tez z tego, że to matka spędza z dzieckiem najwięcej czasu, wobec tego pewnie najlepiej zna jego potrzeby. Dodatkowo jeśli kobieta karmi piersią, to w jest w zasadzie nierozłączna z dzieckiem, przynajmniej na początku.

Miłość do dziecka jest bezwarunkowa. Kiełkuje w nas już od momentu, kiedy dowiadujemy się, że jesteś…

Coraz lepiej

Minął miesiąc odkąd Jagódka jest z nami, a mam wrażenia, ze to lata świetlne :) To był bardzo zwariowany miesiąc. Poród, to co się działo ze mną po porodzie, nauka nowych obowiązków, poznawanie potrzeb małego człowieczka i wyzbycie się egoistycznego myślenia tylko o sobie... To dużo. Dużo jak na miesiąc.

Ale z drugiej strony nam wystarczyło, żeby poznać nasza córkę na tyle, że jesteśmy w stanie rozszyfrować o co chodzi. Wiadomo że to jest malutkie dziecko i zmiany czasem zachodzą w tempie błyskawicznym. Jednak na spokojnie, bez paniki można drogą eliminacji wywnioskować, skąd pochodzi płacz.

Niestety wiemy, że płacz, w zasadzie punktualnie o 19, oznacza, że przyszła kolka. Nie uchroniliśmy się od niej. Ale z drugiej strony jeśli podejdzie się do tego na chłodno, to jest to do przeżycia. Oczywiście nie jest łatwo oglądać swoje dziecko wijące się z bólu, wrzeszczące wniebogłosy.. Ale to po prostu trzeba przeżyć. Choć sięgamy wszystkich sposobów, żeby spróbować chociaż trochę jej ulżyć. …

Mleczna droga

Obraz
Będąc w ciąży wychodziłam z założenia, że niczego nie planuję. Nastawiałam się na poród naturalny oraz na to, że będę karmić piersią. Uznałam jednak, że nie można niczego zakładać i wszystko zależy od rozwoju sytuacji. Jak już wiecie pierwszy punkt- poród naturalny- się nie powiódł. Ale nie ubolewam nad tym szczególnie. Będąc w szpitalu mój pokój znajdował się naprzeciw sali porodowej i, gdy będąc już po wszystkim, słyszałam krzyki i wrzaski pomieszane z wyzwiskami, ucieszyłam się że sprawy w moim przypadku przybrały taki a nie inny obrót.

Z karmieniem sprawa była skomplikowana. Już w ciąży miałam obawy, czy uda mi się. Znam swoją anatomię, mam mały biust, z niewielkimi brodawkami (sorry za szczegóły). Gdy okazało się, że urodzę przez cięcie cesarskie, zdawałam sobie sprawę, że będę musiała bardziej powalczyć o laktację, gdyż uruchamia się ona inaczej i później niż podczas porodu siłami natury. Sytuację utrudniło mi to, że w pierwszych dniach nie miałam Jagódki u siebie, tylko była w…